Kafka to przewidział – obecne realia rynku kapitałowego?
Franz Kafka w swojej powieści „Proces” opisuje świat, w którym zwykły człowiek zostaje postawiony wobec potężnego, anonimowego systemu. Niby rozumie procedury, ale nie wie, kto tak naprawdę podejmuje decyzje. Próbuje się bronić, ale trafia na kolejne drzwi, urzędy i osoby, które powtarzają jedynie: „tak działa system”.
Patrząc na historię drobnych akcjonariuszy Energi, trudno nie zauważyć wspólnych elementów ze światem przedstawionym przez Kafkę.
W maju 2024 roku Prezes Zarządu ORLEN S.A. Ireneusz Fąfara skierował do fundacji „To co Najważniejsze”, reprezentującej interesy drobnych akcjonariuszy Energi, poniższy list.
W liście tym deklaruje: „gotowość do szczerej i transparentnej komunikacji”, podkreśla, że „interesy akcjonariuszy mniejszościowych są ważnym kryterium wszystkich podejmowanych przez nas decyzji”. Dla inwestorów indywidualnych były to ważne słowa, od lat oczekiwali od akcjonariusza większościowego — co by nie było państwowego koncernu — standardów dla dojrzałego rynku kapitałowego: dialogu, poszanowania praw mniejszości oraz uczciwego traktowania wszystkich właścicieli spółki.
Rzeczywistość okazała się jednak inna. Nowi zarządzający obiecywali zmianę, jednak z czasem zaczęli wykorzystywać „sprytne” sposoby swoich poprzedników, aby w końcu nawet ich przerosnąć.
W wyniku kolejnych „sprytnych” działań ORLEN przekroczył próg 95% udziałów w kapitale Energi, otwierając sobie drogę do przymusowego wykupu pozostałych akcji. Dla wielu akcjonariuszy indywidualnych oznacza to koniec ich kilkunastoletniej inwestycji w spółkę. Zostali postawieni przed faktem dokonanym. Wydawałoby się, że jeśli „nie będą spali, to ich nie okradną”, staje się przestrogą nieaktualną, bo „tak działa system”…
Wszystko zostało przeprowadzone zgodnie z prawem, ale niezgodnie z „regułami”. Nie chodzi wyłącznie o sam mechanizm prawny. Wątpliwości budzi sposób, w jaki został on przeprowadzony: bez klasycznego wezwania skierowanego do wszystkich akcjonariuszy, z ceną ustaloną przez… przejmującego – nieuwzględniającą nawet połowy majątku Energi – jej aktywów, nawet nie wspominając o prowadzonej intratnej działalności, posiadanym monopolu praktycznie w 1/5 kraju, potencjale rozwoju oraz znaczeniu strategicznym dla energetyki i gospodarki.
Drobny akcjonariusz wydaje się być w sytuacji bardzo podobnej do bohatera Kafki. Formalnie ma prawa. Może przygotowywać pisma, zadawać pytania, korzystać z procedur, wszczynać procesy sądowe. Jednak w praktyce napotyka system, w którym decyzje zapadają poza jego wpływem.
Szczególnie symboliczne były wydarzenia z 6 sierpnia 2026 roku — konferencje wynikowe Energi oraz Orlenu. Według słów prezesa powinny być okazją do dialogu z inwestorami. Odbyły się jednak wyłącznie w pełni kontrolowanej formie zdalnej.
Na konferencji Energi istniała możliwość zadawania pytań, ale na czacie pojawiały się tylko niektóre, wydaje się, że tylko te, na które zarząd zdecydował się odpowiedzieć. Podczas konferencji Orlenu sytuacja była jeszcze bardziej kuriozalna. W czasie trwania relacji można było wysyłać pytania, lecz część konferencji, tzw. Q&A („pytania i odpowiedzi”), nie była transmitowana (przed tą częścią transmisja oficjalnie została zakończona). Publicznie nie było informacji, czy w ogóle na sali podczas konferencji ktokolwiek był z zewnątrz – wcześniejszy komunikat spółki informował o konferencji zdalnej. Kto zadawał pytania, jakie i komu, kto słyszał odpowiedzi? Nie wiadomo (sic!). Ha, ha, ha.
W ten sposób deklarowana wcześniej „szczera i transparentna komunikacja” przypomina komunikację w pełni kontrolowaną – taką, w której system sam decyduje w ogóle o zadawaniu pytań, a jak już, to jakie pytania są właściwe i które odpowiedzi powinny ujrzeć światło dzienne. To właśnie jest istota kafkowskiego absurdu: niekoniecznie jawne złamanie prawa, lecz sytuacja, w której obywatel lub akcjonariusz czuje, że reguły gry ustalane są bez jego udziału. Widać jak na dłoni, że kolejne zarządy Energi wykonują polecenia „systemu” (akcjonariusza dominującego? Skarbu Państwa? Rządzących?). Przecież zarząd spółki powinien reprezentować właścicieli, wszystkich właścicieli.
Rynek kapitałowy opiera się nie tylko na literalnie odczytywanych przepisach, opiera się także w dużym stopniu na zaufaniu.
Spójrzmy na to, co mówił (w piśmie wyżej) Pan Prezes Ireneusz Fąfara, a jakie decyzje zostały podjęte po 2 latach pełnienia przez niego władzy. Czy nie pasuje tutaj powiedzenie Lorda Actona: „Władza deprawuje, a władza absolutna deprawuje absolutnie”?
Próg 95% udziałów daje większościowemu akcjonariuszowi ogromną przewagę. Tym większa powinna być rozwaga przejmującego i jego odpowiedzialność za sposób korzystania z tej przewagi. Historia Energi pokazuje, że największym zagrożeniem dla rynku kapitałowego nie jest sam fakt przejęcia spółki. W gospodarce przejęcia są naturalnym elementem. Problemem jest sytuacja, w której mniejszościowi właściciele zaczynają mieć poczucie, że znaleźli się w „Procesie” Kafki — w systemie, gdzie decyzje są legalne, procedury istnieją, ale sprawiedliwość i równowaga stron stają się ułudą.
Najważniejsze pytanie brzmi dziś: „Czy można było wykupić akcjonariuszy Energi w sposób, który budowałby zaufanie do państwa, rynku kapitałowego i zasad współżycia społecznego?”.
Panie Prezesie Ireneuszu Fąfara, Panie Wiceprezesie Sławomirze Staszaku, Pani Prezes Magdaleno Kamińska, Panie Dyrektorze Wykonawczy ds. Inwestycji Kapitałowych, Panie Ministrze Aktywów Państwowych, Panie Premierze, Panie i Panowie politycy wszelkich opcji, pamiętajcie, że wraz z drobnymi akcjonariuszami przegrywającymi tę nierówną potyczkę z systemem, przegrywacie również Wy, przegrywa rynek kapitałowy, przegrywa całe państwo i w konsekwencji przyszłość kolejnego pokolenia – pokolenia naszych dzieci i wnuków.





